DLACZEGO JA ??????!!!!!!!!!!!!!!!

Dlaczego JA?

            Niezliczoną ilość razy zadawałam sobie to pytanie. Ile razy Ty zadajesz je sobie? Dlaczego inni mogą, a ja nie? Dlaczego innym przychodzi to tak po prostu, bo chcą lub często zupełnie przypadkiem, a nawet wtedy kiedy nie chcą? Ile razy chciałam być w skórze tych innych. Co robię źle? Czym sobie na to zasłużyłam? Co ze mną jest nie tak? Jestem beznadziejna, bezwartościowa, nieużyteczna – przecież kobiety są stworzone do tego żeby mieć dzieci… Dlaczego JA? Nie potrafię dać mojemu mężowi dziecka, jestem przyczyną całego nieszczęścia które nas spotkało. Niech poszuka sobie innej – pełnowartościowej kobiety, która da mu dziecko, nie takiej jak ja. Te i inne koszmarne myśli dzień za dniem przez wiele miesięcy i lat bombardowały mój umysł. Robiłam wszystko co mogłam i wszystko co było dostępne w Polsce, żeby mieć dziecko. Mój instynkt macierzyński był tak rozszalały, że w żaden sposób nie mogłam go ani uśpić ,ani zmniejszyć. Po prostu pragnęłam mieć z  mężczyzną mojego życia nasze dziecko. Niby takie proste … a dla nas nieosiągalne przez tak długi czas.

           Borykaliśmy się z problemem niepłodności zupełnie sami i niezrozumiani. Bliscy chociaż bardzo chcieli, nie byli w stanie pojąć jaką tragedią jest dla nas niemożność posiadania potomka – sami tego nie doświadczyli. Porady wszystkich osób, które teoretycznie nie chciały źle, pogrążały szczególnie mnie w jeszcze większej depresji i desperacji. Nie spotkaliśmy na swojej drodze choćby jednej osoby, która byłaby w stanie poprowadzić nas przez ten trudny czas. Poruszaliśmy się po medycznym świecie zupełnie po omacku. Nie wiedząc ani co nas do końca czeka, jak się do tego przygotować, co zrobić, na co zwrócić uwagę i jak przetłumaczyć zawiłą terminologię lekarską na zrozumiały dla nas laików wtedy język. Nie znałam osoby, która podniosłaby mnie na duchu po kolejnej porażce, jaką w tamtym czasie była każda miesiączka, pozbierałaby mnie „do kupy”, pozwoliła wyrzucić bez wstydu zduszone emocje, dogłębnie zrozumiała i dała tzw. kopa do dalszego działania. Rady typu: odpuść, za bardzo chcesz, bądź bardziej pokorna, przyjdzie czas i na was, doprowadzały mnie do obłędu. Coraz bardziej zamykałam się w sobie – problemem stało się nawet zwykłe wyjście do pracy, czy do sklepu po przysłowiowe bułki. Każde pytanie : „ Co słychać” doprowadzały mnie w 3 sekundy do ataku histerii. U mnie ciągle nie było nic słychać.  Z wielkim trudem znosiłam każde nasze urodziny czy Święta Bożego Narodzenia. Pamiętam takie kiedy nie pozwoliłam mężowi postawić choinki w domu oraz takie kiedy z nikim nie chciałam złożyć sobie życzeń opłatkowych…

           Z jednej strony ciągnęłam do koleżanek i znajomych którym rodziły się dzieci, kąpałam, przytulałam, spacerowałam, a z drugiej wracałam do domu , zrzucałam maskę i najzwyczajniej w świecie wyłam i szlochałam w poduszkę.

           Wspominam tamten czas jako niekończący się koszmar i zastanawiam jak dałam, jak daliśmy radę to przetrwać. Oboje bardzo cierpieliśmy. Zanim nabrałam grubej skóry i nauczyłam się odpowiednio rozmawiać z lekarzami oraz wymagać od nich szacunku wobec swojej osoby, żebym nie była traktowana jak kolejna setna iksińska minęły dobre 2 lata. Przez ten czas zjeździliśmy różne kliniki, spotkaliśmy na swojej drodze wielu lekarzy, poddawałam się różnym nieprzyjemnym, często bolesnym zabiegom – teraz wiem, że część z nich była zupełnie niepotrzebna. Próbowaliśmy najróżniejszych zabiegów medycyny niekonwencjonalnej i nic … ciągle nic … Bywało tak, że jedliśmy suche bułki, bo wszystkie nasze zarobione w tamtym okresie pieniądze szły na leki i leczenie nie wiadomo czego początkowo.

           Jeżeli chcesz podzielić się swoją historią i otrzymać 100% wsparcie i zrozumienie napisz do mnie joanna@carebaby.pl lub wejdź na stronę www.carebaby.pl zakładka CHCĘ MIEĆ DZIECKO.

images

Ten wpis został opublikowany w Bez kategorii. Dodaj odnośnik ulubionych.

6 osób skomentowało “DLACZEGO JA ??????!!!!!!!!!!!!!!!

  1. Jakbym czytała o sobie. Każda kolejna porażka odbierała nadzieję, że kiedykolwiek się uda… Ktoś kto tego sam nie przeżył nigdy nie zrozumie!

  2. Dokładnie tak jak Joanno piszesz. W moim przypadku było na odwrót, szybko zachodzilam w ciążę i równie szybko ją traciłam. Kto tego nie przeżył nigdy nie zrozumie osoby w tej sytuacji.

  3. Pamiętam jak moja żona szalała nie mogąc zajść w ciążę. Kiedyś nie było z kim o tym pogadać. Cieszę się, że dziś jest inaczej i są takie osoby jak ty.

    • Za pierwszym razem nie doczytałam wpisu do końca… Nie dałam rady. Emocje wróciły w jednej chwili. Dlaczego ja? Dlaczego my? Zadawałam to pytanie setki razy. Też pamiętam takie święta kiedy choinke ubraliśmy tylko w lampki…Cieszę się że zawsze możemy o TYM wszystkim otwarcie porozmawiać!

  4. Jak czytałam ten wpis to płakałam, utożsamiając się z każdym słowem. Ja do dzisiaj zadaje pytanie dlaczego my? Staramy się bezowocnie juz 3 lata. Trafiliśmy na nieodpowiednich lekarzy, którzy od początku stawiali na nas krzyżyk. Teraz jest nowa nadzieja, żyję nadzieja, że w końcu się uda. Az do kolejnej miesiaczki i tego dramatu, który wtedy przeżywamy…

Odpowiedz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć tych tagów i atrybutów HTML :

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>